czwartek, 17 stycznia 2013

Dla ciekawych fryzura Alana wygląda jak Zayn'a Mailk'a, dawna Adama Lambert'a i Siva Kanesawaran'a ;) 
Coś w tym stylu:


Rozdział 11
-Nina, wstawaj.
-Yhym.
-Wstań!
Dzisiejszy dzień, pokaże na ile mnie stać. Czy będę mogła sobie poradzić. W końcu pod opiekę, mam wziąć dziecko. Nie wiem ile ono będzie miało lat i jak wygląda. Wiem, że ma na imię Róża.
Powoli zwlekając się z łóżka, podeszłam do szafy. Wzięłam dresy (domyślam się, iż będę musiała biegać) i luźną koszulkę. Marcus opuścił mój pokój, bym mogła normalnie się przebrać. Włosy spięłam w koka; jak nigdy. Wyszłam z pokoju, aby udać się na śniadanie.
Gdy zasiadłam do stołu, miałam nałożoną dużą porcję kanapek.
-Nie zjem tyle.
-Ale musisz. Jedz, póki masz – spojrzał na mnie litującym wzrokiem. Robiąc kwaśną minę, kanapki powoli znikały. Przyjaciel podszedł do mnie, wręczając mi plecak.
-Za pomocą magii, wyjmiesz stąd jedzenie i potrzebne rzeczy.
-Tak po prostu?
-Ja będę miał drugi plecak, gdy włożę do niego na przykład butelkę wody, ona szybko się przeniesie do twojego wyposażenia.
-Mam ci wysyłać karteczkę co chcę? - spytałam ironicznie.
-Tak.
Wzięłam plecak. Lekki, pusty w środku. Lecz sekundami stawał się cięższy. Co jest? Włożyłam rękę do środka; pomarańcza. Już wiem jak to działa.
-Przed wyjściem, włoży się namiot, śpiwory i jedzenie – po chwili dodał – tak na wypadek.
Mężczyzna, zaczął zbierać potrzebne rzeczy. Podsumuje to. Uwolnię dziewczynkę, nauczę ją magii, razem z nią muszę zaplanować „zamach” na Edvarda, muszę się nią opiekować, sama muszę przeżyć i zapewne będziemy w jakimś buszu. Wynik: ŚWIETNIE.


Ujrzałam znany pensjonat. Aktualnie znajdował się w Manchesterze .
Przed oczyma, zobaczyłam, to wszystko co przeżyłam. Ta rozpacz, poznanie nowych przyjaciół, zmienienie życia. Oglądałam te okna, przez która patrzyłam na ptaki. Już wyobrażałam sobie mój dawny pokój. Całe moje życie, zmieniło się właśnie tutaj.
-Aż tak źle, tutaj było? - spytał mężczyzna stojący obok mnie.
-Nie... Ale tu po prostu są wspomnienia, tu się wszystko zaczęło – jednak po chwili poczułam, łzę spływającą po prawym policzku; czyżby łzy szczęścia? Spojrzałam na uczestnika akcji. Ruszyłam głową, na znak, iż jestem gotowa. Jestem niewidzialna. Marcus spokojnie uchylił drzwi. Weszliśmy. Korytarz... Czerwony korytarz... Długi i czerwony korytarz. NIE! Idę dalej. Po prawej stronie, znowu „recepcjonistka”, teraz wiedziałam, że jest ona zwolenniczką Edvarda. Przeszliśmy przez drzwi. Czarnoksiężnik wprawił w ruch windę. O dziwo; na dół. Znów wyszliśmy niezauważeni.
Dosyć ciemno. W powietrzu unosiła się stęchlizna i wilgoć. Na pewno szczury, miały by tutaj schronienie. Wszystko tak rozpraszało, nie mogła opuścić mnie myśl, że to właśnie tutaj przechowują małą dziewczynkę... Nagle usłyszałam „uważaj”. Schody... Bezgłośnie schodziłam po schodkach. Szczerze to bałam się. Nie, cały czas boję się. Co chwila zatrzymywałam się, by poczuć towarzysza. Nie wiem co bym zrobiła, bez niego. Czas dłużył się. Szliśmy w milczeniu, to nie pomagało. Każda chwila, była wypełniona strachem. Przejście i...
Pomieszczenie znacznie się zwiększyło. Ujrzałam mężczyzn. Marcus zakrył mi usta. Gdyby tego nie zrobił, zdradziłabym nasze położenie. Cienki okrzyk strachu bądź zdumienia wydobył się z moich ust. Upewniony, iż się uspokoiłam, zdjął dłoń z mej buzi. Teraz? Szukać dziewczynki.
Chodząc na palcach, zaglądałam przez kraty do „celi”. Ostrożnie omijałam zwolenników. W pewnym momencie, usłyszałam kroki. Wystraszyłam się , lecz nie miało to wielkiej różnicy, gdyż cały czas, jestem w strachu.
-Szczeniaku!
Odpowiedziało jedynie okrzyk bólu. Odwróciłam się, obserwując kto nadchodzi. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu; Alan. Niestety był pochylony, z powodu trzymanych rąk z tyłu. Za nim szedł mocno umięśniony mężczyzna. Próbowałam odczytać emocje z Alana, lecz miał pochyloną głowę do ziemi. Reszta zwolenników w pomieszczeniu uśmiechnęła się. Jak można?
Pragnęłam podbiegnąć, walnąć tego co trzymał chłopaka i razem z Alanem, transportować się na bezludną wyspę. Wszystkie te chwile, kiedy był niemiły; zostały zapomniane. Dręczyły mnie wyrzuty sumienia, że nie utrzymywaliśmy dobrych kontaktów. Chcę, chcę podejść do niego, uśmiechnąć się i przytulić, przy okazji mówiąc: „Będzie dobrze”.
W tej chwili, upadł na kolana; a raczej go popchnięto. Najbardziej umięśniony mężczyzna podszedł i wypowiedział:
-Spójrz na mnie, darmozjadzie.
Chłopak dalej wpatrywał się w kamienną podłogę. Z kilku ust mężczyzn poleciały przekleństwa. Zwolennik splunął na ziemię, dokładnie gdzie spoglądał Alan.
-Teraz masz co oglądać.
Roześmieli się szyderczym śmiechem. Ja i Marcus uważnie obserwowaliśmy scenę. Czarnowłosy chłopak spojrzał w bok. Podwładni wydali z siebie dosyć krótkie „uuuu”, lecz stojący przed Alanem mężczyzna, zrobił kwaśną minę. Złapał podbródek chłopaka i przyciągnął w swoją stronę.
-Patrz w moje oczy, jeśli masz odwagę!
Nie wiem czy spojrzał, ale widziałam zadowolenie stojącego. Lekko poklepał chłopaka po policzku i powiedział:
-Odwagę to ty masz.
Coś pstryknęło mnie w ramię. To zaklęcie Marcusa. Zwróciłam głowę w jego stronę. Wskazał abym szukała, on umożliwiał nam maskowanie się i normalny teleport(bo w całym budynku nie można było, gdyż Edvard uniemożliwił zaklęciem). Zaczęłam dalsze poszukiwania. Niestety nigdzie nie znalazłam dziewczynki. Znacznie się oddalając, zostało mi kilka cel. Nagle w jednej, zauważyłam skuloną postać. Róża bawiła się włosami.
Nie była to pięcioletnia dziewczynka, lecz nawet czternastoletnia. . Rozwalę drzwi i...? Wejdę, złapię ją i uciekniemy jak tchórze? Same? Nie ratując przy okazji Alana? Nie...
Te drzwi mają być otwarte. Nic. Niestety muszą być rozwalone. Nie ma drzwi, zostały zniszczone. Szybko poszło. Huk i przejście. Szybko wbiegłam do pomieszczenia, złapałam za rękę dziewczynkę i pociągnęłam za sobą, krzycząc: „szybko!”. Jej ręka była zimna, przerażająco zimna.
Wybiegłam z celi. Posuwałam się w kierunku Marcusa. Niech on ich zatrzyma! Muszę mieć dostęp do Alana! W moim kierunku biegli wrogowie. Do akcji wkroczył Marcus. Zaskoczeni przeciwnicy, rozpoczęli zaciętą walkę.
Ja biegłam. Dziewczynka w ogóle mnie nie spowalniała. Ominęłam bitwę. Alan dostrzegł mnie. Wyprostował się, otwierając szeroko oczy. Każdy głupi zauważyłby jego zdziwienie. Już miałam przenieść się gdzieś na koniec świata, gdy zauważyłam Marcusa nie dającego sobie radę. Zwrot akcji był szybki. Krzyknęłam do dziewczynki:
-Leć do niego, nie odchodź i nie odwiązuj mu rąk!
Puściłam rękę dziewczynki kierując w stronę Alana. Róża posłusznie do niego podbiegła. Zmieniłam kierunek biegu. Z przodu ukazywały się kule ognia, prąd i różnorodne kolory dziwnej substancji. Marcus nie zauważył przeciwnika z tyłu. Odejdź od niego! Wróg gwałtownie poleciał do tyłu. Przecież właśnie uratowałam mu życie... Jakie to niesamowite uczucie! Dające wartość życiu. Po raz pierwszy coś takiego doznałam. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze doznam.
Obok mojej głowy „rozbiła” się kula ognia. Tym razem Marcus uratował mi życie. Znowu to uczucie, że dorównuję komuś takiemu jak on... Ciągle się obracając z powodu ataków, zauważyłam niedowierzanie Alana. W pewnym momencie Marcus krzyknął:
-Uciekaj, tylko ty mnie tu trzymasz!
Wiedziałam, że nie żartuje. Uciekłam od miejsca bitew. Róża wyciągnęła do mnie rączkę. Poczułam łzy napływające mi do oczu. Nic nie widziałam. Biegłam do dwóch ludzi; którzy stali się moim jedynym wsparciem. Nie dotknęłam ich, lecz biegnąc wręcz rzuciłam się im  na szyję. Cisza. Szum morza, piasek. Nigdy nie poczułam tak wielkiej ulgi. 

11 komentarzy:

  1. Supeeeer :D
    Podobnie wyobrażałam sobie Alana *.*
    heh.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. *.* Ogółem super blog!
    Zerkniesz do nas? Dopiero się rozkręcamy, liczymy na komentarz bądź ocenę ;* Z góry dzięki!
    http://swiatwedlugdia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny rozdział


    ...
    Zapraszam też do mnie
    http://wish-you-were-here1.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. you-carry-me-home-tonight.blogspot.com/ NOWY ROZDZIAŁ! ) Zapraszam i licze na komentarz ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. cudny wpis! :* Zapraszam do siebie na: www.carrotsx3.blogspot.com ;) Do wyrażania swojej opinii w komentarzach i obserwowania! ;) Pozdrawiam.:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne czekam na następne rozdziały ; D
    Zapraszam do mnie ; )
    ---------------> http://kimsangbum13.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. świetne *.*
    pisz dalej,pisz :D chętnie poczytam^^
    zaobserwowałam,liczę na to samo z Twojej strony ;)
    zapraszam do siebie sorryicantchangemyself.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny blog !!! ^^
    Zapraszam do siebie :**** :
    http://livethedream-zk.blogspot.com/
    możesz też zostać obserwatorką oraz pisać co jakiś czas komentarze ^^ z góry dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. fajny blog zapraszam do mnie http://welcome-thursday.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń