Rozdział
3
Szliśmy
raz główną drogą, raz skrótami. Nikt się do mnie nie odzywał .
Gdy przechodziliśmy koło posągów, lub jakiś zabytków, Edvard mi
o nich mówił wszystko co wiedział. W pewnym momencie zatrzymaliśmy
się przed sporym domem. Mnie to przypominało pensjonat. Edvard
otworzył wielkie drzwi lekko się skłonił i wyciągnął ręce ku
domu. Naprawdę wyglądał jak dżentelmen:
-Zapraszam
do środka.
Wszyscy
co byli z Edvardem, zrobili dziwne miny, jakby cierpieli, albo byli
zaniepokojeni. Zmartwiło mnie to.
-Zapraszam
do środka. - powtórzył zdanie. Zrobiło mi się dziwnie, nikt
wcześniej nie był tak uprzejmy dla mnie.
Weszłam...
Mężczyzna uśmiechnął się złośliwe, jednak szybko zmienił
minę.
-Wejdźcie,
wejdźcie. Przecież tu mieszkacie. - w jego głosie wyraźnie było
słychać mniej uprzejmości.
Podłoga
była drewniana, odcień miała ciemny. Na niej był długi czerwony
dywan. Po bokach miała złote wzorki. Ściany były jaśniejsze od
dywanu, ale równie czerwone. Sufit był biały, a z niego wisiały
złote żyrandole z kryształami. Na samym końcu była winda.
Wszystko wydawało się luksusowe.
-Idź.
- dopiero teraz zorientowałam się, że stoję w miejscu. Wszystko
to robiło wielkie wrażenie. Choć korytarz wydawał się długi
wcale tak nie był. Po przejściu korytarza po prawej stronie była
recepcja. Ominęliśmy ją. Doszliśmy do windy. Ona również była
czerwona. Było to dla mnie niezwykłe przeżycie iż wszyscy się
zmieścili do małej windy. Osób było 8 albo 9, a winda dość mała
aby pomieścić wszystkich. Na dodatek każdy miał luz. Jechaliśmy
na 3 piętro.
Gdy
wyszliśmy z windy, ujrzałam taki sam korytarz, tylko że krótszy.
Na końcu miał trzy drzwi; dwa po bokach, jeden pośrodku.
Zadowolony Edvard przemówił:
-Ten
pośrodku jest mój, Nino po prawej jest twój, tam znajdują się
twoje rzeczy. Bądź na dole za godzinę.
Połowa
grupki poszła do lewego pokoju, Edvard do swojego, moi
współlokatorzy już byli w prawym. Zostałam sama w korytarzu.
Jednak i tak po chwili poszłam do prawego.
Pokój
był o wiele przytulniejszy od korytarzy; był jasnoczerwony. Podłoga
już nie była drewniana, a pokryta cała miękkim czerwonym dywanem.
Od razu gdy się weszło po prawej stronie była łazienka, tym razem
biała. Naprzeciwko było łóżko. Naprzeciwległej ścianie
przystawały dwa łóżka. Od południa było jedno łóżko; i to
należało do mnie, ponieważ było puste. A od zachodu było okno, a
pod oknem szafki (jedna zapełniona przez współlokatorkę). W
pokoju była jedna kobieta (oprócz mnie) i dwóch mężczyzn.
Usiadłam na swoim łóżku, było niesamowicie miękkie; takie jak
uwielbiam. Kobieta była jasną blondynką, o ciemnoniebieskich
oczach. Szczupłą, ale niską. Miała piegi, które niesamowicie jej
pasowały.
Uśmiechnęła
się lekko do mnie i powiedziała:
-Witaj,
jestem Renata.
-Cześć,
Nina.
Kobieta
zauważyła, że nie jestem sztywna, od razu się rozluźniła.
-Mam
nadzieję, że podpasuje ci towarzystwo tych dwóch. - spojrzała
kontem oka na współlokatorów. Lekko się uśmiechnęłam:
-Nie,
nie. Mogą być.
-Zmienisz
zdanie gdy pobędziesz tu trochę. - po chwili wybuchnęłyśmy
śmiechem.
-Proszę
nas nie obgadywać! - odezwał się mężczyzna, widocznie
rozbawiony.
-Proszę
nas nie podsłuchiwać! - odpowiedziałam. Tutaj cały pokój się
roześmiał. Czułam się dobrze. Mili ludzie, Paryż, nowy dom...
Właśnie „nowy dom”, a co będzie z moimi znajomymi w Warszawie,
co będzie z moim domem? Domyśliłam się, że Edvard chce
porozmawiać o tym wszystkim za godzinę. Zamierzam mu podziękować,
ale poprosiłabym aby odesłał mnie do domu, starego domu...
Zjechałam
windą na dół. Ku mojemu zdziwieniu naprzeciwko recepcji była
sofa; wcześniej jej nie zauważyłam. Edvard już tam był. Usiadłam
koło niego i zaczęłam rozmowę:
-Nie
spóźniłam się?
-Nie,
nie... Ja nie lubię po prostu być drugi. - zwrócił się w moją
stronę z lekkim uśmieszkiem, odwzajemniłam uśmiech.
-Jakieś
pytania?
-Oj
tak i to dużo! Jakim sposobem mnie tu sprowadziłeś?
-Dzięki
magii. Nie mówiłem ci tego wcześniej?
-Ja
usnęłam?
-Tak,
ale na minutę.
-Dlaczego
mnie? - to pytanie było dla mnie najważniejsze. Mężczyzna
popatrzył mi w oczy. Po chwili uśmiechnął się.
-Każdego
prosiłem na dół za godzinę. I każdy zadał to samo pytanie. A
jednak żaden nie dostał odpowiedzi.
-Magia
istnieje?
-Skoro
tu jesteś, skoro jest ten dom, skoro jestem ja; oznacza, że tak.
-Ktoś
poza tobą ma czarodziejskie moce?
-Tak.
-Kto?
-To
tajemnica, do rozwiązania.
-Ale
ty wiesz kto?
-Oczywiście.
-Czy
odeślesz mnie do domu?
-Nie.
-Dlaczego?!
-Moja
odpowiedź nie jest zrozumiała?
-Ale
co stanie się z moim domem?!
-Nic.
-A
moi znajomi?!
-Już
zapomnieli o tobie.
-Ale
jak mogli?!
-Przeze
mnie. Magia.
-Jak
mogłeś?! - mocno się wkurzyłam i zmartwiłam, teraz to nie mam
nikogo...
-Jak
widać mogłem. Jakbym nie mógł to by pamiętali. Chyba
wykorzystałaś wszystkie pytania jakie chciałaś zapytać, prawda?
-Tak...
Ale skoro nikt o mnie nie pamięta i mnie nie odeślesz, to, to sama
wyjdę! Nie rozumiem dlaczego nikt wcześniej tego nie zrobił!
-Przykro
mi, że nie jesteś zadowolona... Starałem się, nawet ułożyłem
miękkość łóżka dla ciebie, jak najbardziej lubisz...
W
tym momencie podbiegłam do windy, ostatni raz spojrzałam na Edvarda
i pojechałam na 3 piętro. Wyszłam z windy, przeszłam korytarz i
weszłam do pokoju.
-Idę
do mojego domu! On... on mnie dłużej tu nie utrzyma!
-Nina...
Naprawdę niepotrzebnie się męczysz... Lepiej zostań i tak to ci
nic nie da...
Nie
słuchałam go jednak, wzięłam bagaż ale... Zrobiłam kilka kroków
z nim, a tu nagle walizka stała się strasznie ciężka... Miała
chyba ze sto kilogramów! I to dosłownie. Nie mogłam udźwignąć
nawet ruszyć. To na pewno sprawka sztuczek Edvarda, ponieważ teraz
nie mogłam jej nawet ruszyć, a wcześniej z nią szłam.
Postanowiłam, że pójdę bez bagażu. Ruszyłam ku windy,
zjechałam... Pobiegłam w stronę drzwi. Spojrzałam na sofę,
Edvard cały czas spokojnie tam siedział. Biegłam, biegłam...
-Ała!!
- walnęłam chyba w ścianę. Jednak przede mną nic nie ma. Tym
razem powoli podeszłam poczułam ścianę, znaczy sama nie wiem co
to było. Jakby powietrze nie pozwalało mi przejść. Już wszystko
rozumiałam... Pewnie każdy próbował z tego miejsca uciec i każdy
miał tak samo jak ja... Dlatego i oni mi nie pomagali, i Edvard nic
nie robił... Zrobiłam z siebie idiotkę. Ale tym to najmniej się
przejmowałam. Zrozumiałam, że już nigdy nie opuszczę tego
miejsca...
Podoba mi się, zaciekawiło mnie, czekam na więcej ^^
OdpowiedzUsuńhttp://cytruska.blogspot.com/
ok dodaję ;)
OdpowiedzUsuńChciałabym Cię osobiście poinformować o zmianie nazwy mojego bloga sheeranatorforever.blogspot.com na sheerio-forever.blogspot.com
OdpowiedzUsuńMoże Cię to zaciekawić, a jeżeli nie, to przepraszam bardzo za spam.
Pozdrawiam xx